Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 230 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Dojrzało

piątek, 13 czerwca 2014 21:56

Ani nie ma potrzeby pisania ani nawet potrzeby wzbudzania w sobie tej potrzeby więc chcemy się pożegnać. Jak się ma 26 lat to się takie elementarne zasady kultury szanuje.
Było tu o naszych głupawych dialogach, zaręczynach, ślubach, narodzinach nas - rodziców i o innych przeróżnych rozterkach. Było wiele wsparcia i słów otuchy. Uskuteczniło się z niektórymi spotkanie w blogowym gronie przy kawie na krakowskim Rynku. Z wieloma nie - i bardzo szkoda mi tego. Jednak nadszedł czas na zakopanie tego już ledwo zipiącego bloga.
Odchodzimy z wirtualnej rzeczywistości częściej niż rzadziej szczęśliwi, a jeżeli nieszczęśliwi to zawsze na tym samym froncie.

Miejcie się dobrze żyjąc pełną piersią.

Betty Boop & Johnny Bravo


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Słodko - gorzki 2013...

środa, 15 stycznia 2014 21:54

Patrząc wstecz i podsumowując miniony rok zastanawiam się jak my to zrobiliśmy że udało się go przeżyć zachowując równowagę emocjonalną. Zaczęło się od tego, że zakiełkował nam mały ludzik. Wydawało nam się że to będzie najlepszy rok naszego wspólnego życia. I wtedy ruszyła lawina... O części "atrakcji" już wspominałam. Dodajmy do tego permanentne robienie nas w jajo przez teściową i naginanie miłosierdzia do granic (w pakiecie z wzbudzaniem litości), spektakularny upadek ze schodów - a czyjże? - oczywiście ciężarnej na półmetku ciąży. Bravo zeznaje że nie bał się o nas tak jak wtedy nawet podczas porodu. A skoro już o porodzie mowa to 22 godziny zmagań zakończyły się cesarskim cięciem. Nie ogarniałam już tego co zmusiło lekarza do podjęcia takiej decyzji ale anestezjolog na salę operacyjną biegł. Później już tylko stek powikłań połogowych i teściowa "dobra rada", która zjawiała się pędzikiem na każdy płacz dziecka i tak oto dobiliśmy do końca roku.
Gdyby nie fakt, że nasz syn zaszczycił nas swoimi narodzinami 23 listopada, okrzyknęłabym oficjalnie ten rok katastrofą z przytupem. Jednak te 4 kilogramy pięknego, zdrowego bobasa o bystrym spojrzeniu przeważają szalę i niweczą wszystko złe, co nas dotykało w 2013-tym.
Łatwiej mi teraz o tym wszystkim pisać, kiedy emocje trochę opadły ale możecie mi wierzyć, że chyba sto razy próbowałam wyżalić się tutaj i przeważnie kończyło się bezsilnym płaczem. Może to szalejące hormony, a może rzeczywiście było nam w tym roku bardzo pod górkę.

Tak czy inaczej... Poznaliście już Franka? 5x7.JPG


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

Za dużo

środa, 10 kwietnia 2013 9:23

Dziadek umarł.
Pokłóciłam się z ojcem jak nigdy dotąd.
Teściowa odeszła od teścia i wraca ze swoim zbuntowanym nastoletnim synem do kraju żeby z nami zamieszkać.
A to wszystko w ciągu ostatniego tygodnia.

PS. Jesteśmy w ciąży.
Nasze dziecko ma już bijące serce.

Strasznie dużo tego jak na jedno małżeństwo z dodatkowym bijącym sercem.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

Dobre sobie

poniedziałek, 18 lutego 2013 23:38

Pod poprzednim wpisem zostały ślady w komentarzach, gdzie zostaliśmy ostrzeżeni, żeby jednak nie zapomnieć się seksem cieszyć i nie zrobić z całego przedsięwzięcia misji. Pomyślałam: "dobre sobie, to raczej dość trudne żeby zapomnieć że seks jest przyjemny".
I tu mnie macie. Nie żebyśmy zapomnieli że w łóżku (czy gdzie tam jeszcze) jest fajnie :D ale jednak strasznie się napaliliśmy na osiągnięcie celu. Wróć! Ja się napaliłam. Wszystkie moje myśli i plany skupiły się na ciąży. Wywęszyłam spod ziemi ulubioną panią ginekolog, która zaprzestała chwilowo praktyki lekarskiej, wyczytałam wszystko w Internecie o dietach dla par starających się o dziecko i faszeruję Johnnego i przygotowałam listę osób, które chętnie pozbędą się wyprawek dla dzidziusiów. I oczywiście ciągle intensywnie działaliśmy... :)
Minęło pierwsze jajeczkowanie i nieludzką siłą powstrzymywałam się od zrobienia testu. A tu jeszcze, gdyby tej tortury oczekiwania było mało, moja koleżanka z pracy wyznała mi w supertajnym sekrecie, że zjawiły się jej rano dwie kreski. WOW! No to ale się ucieszyłyśmy że będziemy razem brzuchate. Z tych wrażeń nie mogłam tej nocy spać. Do godz. 4 przewracałam się z boku na bok aż w końcu stwierdziłam że minęło już 6 dni a sikanie o 4 rano można nazwać "porannym moczem" który do testu jest niezbędny. Bo ta niepewność czy to już czy jeszcze nie jest nie do zniesienia. Wstałam. Zawinęłam się z koc i poczłapałam do łazienki. Zrobiłam, odłożyłam test na parapet w oczekiwaniu na wynik i uchyliłam okno. Przysiadłam na rogu wanny, przymknęłam oczy i pomyślałam o tych wszystkich sytuacjach kiedy marzyłam o czymś niewielkim, co by mnie uszczęśliwiło...
"Gdybym tylko mogła się jeszcze godzinkę przespać"
"Królestwo za gorącą kąpiel"
"Zimne piwo poprawiłoby mi ten okropny dzień"
A teraz? Nie do uwierzenia, najbardziej pożądany widok, który sprawiłby że poczuję się szczęśliwa to dwie różowe kreski na kawałku plastiku z moimi sikami. Takie małe. Takie nic! Coś tak głupiego ma być zwiastunem nowej ery w naszym życiu.
Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk nadjeżdżającego pociągu. Jedna kreska. Zmknęłam okno. Wróciłam do łóżka. W końcu zasnęłam.
Emocje opadły. Nabrałam dystansu. Oby mi sięten dystans nie skurczył do następnej próby.

Oczywiście nie trzeba mi teraz mówić, że muszę wyluzować. Wiem to ale nie potrafię.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Wyższy stopień wtajemniczenia

czwartek, 24 stycznia 2013 21:25

Każda książka, film czy opowieść znajomych, gdzie tematem jest rodzicielstwo zaczyna się od relacji jaki to ogromny przewrót domowy ma miejsce jak arbuz zostanie wypchnięty przez dziurkę wielkości cytryny. Ewentualnie zaczynają od tego jak niespodziewanie dwie kreski na teście ciążowym mieszają wszystkie plany i priorytety. Może to dlatego, że większośćtych historii to nieplanowane ciąże, nieelegancko zwane wpadkami.
Nikt nie wspomina tego MILOWEGO kroku jakim jest rozmowa, w której podejmuje się decyzję, że właśnie już teraz zaraz chcemy mieć dziecko. Chcemy być rodzicami. Dlaczego nikt nie opowiadał o tym?!
Czuję się nieostrzeżona.
Odbyliśmy taką rozmowę w tym tygodniu. Znaczy ja i mój miłościwie miłujący małżonek :) Od tej pory mam wrażenie, że dom nam pachnie wanilią a wszystkie pokoje się rozjaśniły. Rozmawiamy ze sobą zupełnie inaczej i to już w ogóle totalnie inny związek, inna miłość i inne spojrzenia, uśmiechy. Rozmowa, która zajęła nam nie dłużej niż półgodziny potrafi zrobić taki przewrót... Kto by pomyślał?
Kiedy rozmawiam z bliższymi lub dalszymi znajomymi to mam ochotę obwieścić im radosną nowinę, że staramy się o dziecko ale obawiam się, że kompletnie by tego nie zrozumieli i skwitowaliby to pobłażliwym uśmiechem. No i do tego nie będzie elementu zaskoczenia jak już będziemy w ciąży.

To chociaż na blogu mogę sobie ogłaszać. Aaaaa!! Czy czyjaś wyobraźnia daje temu radę? Będziemy mieli dziecko!! Znaczy jeszcze nie ale jak już je zrobimy...
No ale będziemy je robić!!! :)


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  50 337  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

O nas

My name is Boop, Betty Boop. And my name is Johnny Bravo, yyyy... Johnny Bravo.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 50337
Wpisy
  • liczba: 96
  • komentarze: 719

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl